Etna i jej wino

Etna i jej wino

Etna i jej wino

Etna w mojej wyobraźni

 

Nadchodzi zima a z nią chłód, deszcz oraz szaro-bure dni wpływające negatywnie, pod względem psychicznym, na nastrój człowieka a fizycznie na zmianę jego zachowań. Pory roku od zarania dziejów, wyznaczały tryb życia człowieka a ten zawsze zastanawiał się co było ich przyczyną i dlaczego do nich dochodziło? Starożytni wyjaśniali to zjawisko w następujący sposób. Król podziemi Pluton szukał żony, jednak żadna z bogiń Olimpu nie chciała go poślubić, bo żadna nie chciała zamieszkać pod ziemią. Nie widząc innego sposobu, Pluton postanowił porwać jedną z bogiń i w ten sposób zdobyć sobie żonę. Pewnego dnia, widząc piękną i zmysłową nimfę Prozerpinę spacerującą po czarnej ziemi Etny, wyszedł z krateru wulkanu, złapał ją i wciągnął w ciemne trzewia ziemi. Płacząca Prozerpina,  przeciwstawiając się porwaniu kopała i krzyczała wzywając pomocy. Jej krzyk dotarł do uszu matki – bogini Gai. Słysząc lament córki, Gaja ruszyła jej z pomocą. Porzuciła swoje obowiązki na Olimpie zeszła na ziemię a wraz ze swym przyjściem sprowadziła na nią śnieg i mróz pozbawiając ludzi możliwości upraw i produkcji żywności. Zagrożeni głodem, zdesperowani ludzie zwrócili się z prośbą o interwencję do Jowisza. Dzięki jego pośrednictwu doszło do porozumienia z bóstwami. Prozerpina miała od października do kwietnia przebywać w podziemiach w towarzystwie męża Plutona i wtedy płacząca Gaja zasypywała ziemię śniegiem ale kiedy, przez kolejne sześć miesięcy Prozerpina mogła być z matką, ta w swej radości pokrywała ziemię najróżnorodniejszymi kwiatami o nieprzebranej ilości barw i kolorów.

 

Co prawda Etna nie jest wskazywana jako miejsce uprowadzenia pięknej nimfy ale ja zawsze wyobrażałem sobie, że to właśnie z Etną związane było opisane mityczne wydarzenie, ponieważ to na Etnie ziemia otwierała się już niezliczoną ilość razy i nigdy nie zaprzestała tego robić. Nawet obecnie.  Za każdym też razem, gdy Mungibeddu (Etna po sycylijsku) otwiera swoje usta, wyrzuca na powierzchnię ziemi cenne skarby w postaci różnorakich minerałów, tworząc w ten sposób magiczny i bajkowy krajobraz. Teren o niezrównanym pięknie. Spacerując po nim, po miękkiej ziemi z dymiącą górą na horyzoncie można jeszcze czasami usłyszeć płacz uwięzionej w podziemiach Prozerpiny.

 

Krajobraz Etny

 

Teren Etny być może dlatego jest tak fascynujący, że jest krainą olbrzymich kontrastów. Jest pradawny bo powstał miliony lat temu pod wpływem nacisku płyty afrykańskiej na europejską; jak i współczesny, bo nieustannie zmieniający swoje oblicze w związku ciągłymi erupcjami (średnio cztery na dekadę) wulkanu. Czy zmienia to oblicze na lepsze? Tutaj pozwolę sobie przytoczyć słowa znanego producenta win Ciro Biondiego, który opowiadał o tym jak po jednej z bardzo gwałtownych erupcji wulkanu, gdy góra znacznie zmieniła swoje oblicze, jego ojciec – przyzwyczajony do poprzedniego widoku, który bardzo lubił – nigdy nie pogodził się z nowym krajobrazem i tak naprawdę nowego widoku wulkanu nigdy nie polubił.

 

Okolice Etny to kraina o ekstremalnie zmiennych glebach, silnie uwarstwionych, z obecnością wielu minerałów, takich jak żelazo, bazalt, pumeks. Minerały te wyrzucane z serca wulkanu są przenoszone wiatrem na pobliskie tereny przez co sprawiły, że ziemia wokół stała się bardzo żyzna chociaż zarazem sucha, piaszczysta, nie utrzymująca wody na powierzchni a tylko głęboko pod nią, gdzie trudno do niej dotrzeć. Z tego też powodu wszyscy, którzy odważyli się tutaj uprawiać winorośl, muszą  „zachęcić” rośliny do zapuszczenia głęboko swoich korzeni, które powinny sięgać do co najmniej półtora metra, aby móc dotrzeć do warstw, w których jest woda. Niełatwo i nie tanio jest uprawiać tę ziemię. Jakże jednak pięknie jest uprawiać winnicę w tym wyjątkowym krajobrazie wiedząc, że tylko ci najbardziej zatwardziali przetrwają. Uprawiający winnice na Etnie mają świadomość, że te nie należą do nich, że oni są jedynie ich opiekunami a głównym zadaniem jest zachowanie ich piękna i przekazanie tego przyszłym pokoleniom.

 

Etna narodziła się z morza i nadal ma w nim zamoczone swoje stopy. Przez tysiąclecia była kształtowana przez ogień a jej mający ponad trzy tysiące metrów wysokości wierzchołek jest nieustannie pokryty lodem… Mówiąc słowami kolejnego producenta win Alberto Graciego: Etna to alpejskie klimaty z afrykańskim słońcem.

 

Jak smakuje wino z winnicy na wysokości ponad 1000 metrów n.p.m.

 

W związku z tym chciałbym poświęcić kilka słów wyjątkowemu Cru Barbabecchi z winnicy należącej do wspomnianego wyżej producenta win Alberto Graci, ponieważ znajduje się ona na wyjątkowej wysokości – ponad 1000 m n.p.m. w miejscowości Solicchiata – Castiglione di Sicilia. Ta osobliwa nazwa Barbabecchi wywodzi się od nazwy kwiatu barba becco, który zwykle rośnie w znacznie chłodniejszym klimacie północnej Europy, ale który również tutaj na skrajnym południu kontynentu znalazł swoje naturalne środowisko. W tej winnicy, gdzie słońce grzeje jak na Saharze a piaski są czarne i bogate w żelazo kwiat rośnie w symbiozie z mającymi ponad 100 lat winoroślami. Te wiekowe z powykręcanymi gałęziami dają owoce, które przetworzone w wino pozwalają uzyskać trunek o krystalicznej barwie, delikatnej i subtelnej fakturze oraz doskonałej osobowości. Już w młodości wino wyzwala nuty aromatycznych ziół z bardzo silnym zapachem mentolu i małych czerwonych owoców.

 

Historia uprawiania winorośli na Etnie

 

Etna oprócz tego, że jest terenem, który przywołuje na myśl starożytne mity i bajkowe krajobrazy, posiada również mocno w przeszłości zakorzenione tradycje winiarskie. Przywieźli je tutaj kupcy przybywający na statkach z Grecji, by następnie być kontynuowanymi przez Rzymian. To przecież oni od wieków uprawiali tę szczególną ziemię. Niestety, obecnie tradycje winiarskie prawie całkowicie zaniknęły i pomyśleć, że jeszcze w połowie XIX wieku na Etnie było aż 52 tysiące hektarów ziemi porośniętej winnicami, które ciągnęły się od brzegów morza aż po tysiąc metrów nad jego poziomem.

 

Uprawianych było wówczas ponad 40 różnych szczepów, w tym grenache oraz winogrona zwane francisi. Wina były dobre, znane na świecie jako wina z Riposto i były sprzedawane w całej Europie; przede wszystkim po to aby podnieść jakość i poziom cukru w winach produkowanych na północy. Niestety wina z Etny nie było butelkowane. Dlatego jak na początku XX wieku dotarła tutaj filoksera winiec, nastąpił kryzys. Pasożyt drastycznie zmniejszył obecność winorośli na poboczach wulkanu, pozwalając przetrwać tylko niektórym. Ponadto na północy Europy wydano pozwolenie na dosładzanie moszczu i z tego powodu wina z Etny nie mogły już znaleźć zbytu. Chłopi nie byli w stanie zarobić wystarczająco dużo na uprawie winnic nastąpił więc ich zanik a tereny przeznaczone na ich uprawę opustoszały. Na szczęście winorośl, która rośnie na Etnie, również dzięki jej wyjątkowej i zdrowej ziemi, przetrwała lata zaniechań i w roku 1968 odrodziła się w formie denominacji „Etna Doc”. Obecne uprawy tej winorośli obejmują około 2000 hektarów.

 

Etna DOC

 

Winorośle obecnie uprawiane na brzegach wulkanu to tylko te, które najlepiej przystosowały się do tego niezwykłego miejsca. Mówimy o winoroślach, które potrafią odczytać, ale przede wszystkim przetłumaczyć język tej ziemi i przekazać go wszystkim tym, którzy chcą go wysłuchać. Na wschodzie, w gminach Milo i Zafferana gdzie północne wiatry kondensują opary morskie, powodując ciągłe deszcze uprawiane są odmiany białe: tak zwany carricante z gałęziami bogato obdarzonymi owocami i cataratto. Te dwa szczepy są używane w produkcji wina Etna Bianco DOC gdzie carricante musi stanowić co najmniej 60% składników wina. Z kolei na północnym wschodzie w gminach Randazzo, Castiglione di Sicilia, Solicchiata i Linguaglossa uprawia się nerello cappuccio, ale przede wszystkim króla winnic na Etnie, czyli nerello mascalese.

 

Nazwa szczepu nerello mascalese pochodzi od miasta Mascali, z którego niegdyś odpływały statki załadowane winem. Na czym polega wyjątkowość tego szczepu. Ponownie, powołując się na opinię producenta win Alberto Graci, nerello jest bardzo kiepskim szczepem dającym świetne rezultaty tylko w swojej ojczyźnie. Dlatego zważywszy, że szczep ten nie jest w stanie przystosować się na innych glebach a jedynie wspaniałe rezultaty osiąga na Etnie, szczep ten stał się doskonałym reprezentantem tego regionu. Nerello mascalese na Sycylii często rośnie wolno tworząc małe drzewka o kształtach, które przypominają pokręcone ciała znane z obrazów epoki manieryzmu. Grube i poskręcane pnie z korzeniami w głębokich zakamarkach gruntu, zaopatrują się w nim w substancje dające tutejszym winom ich niepowtarzalny złożony smak i aromat.

 

Wyjątkowość tego terenu polega również na tym, że wiele winorośli tutaj rosnących jest nieszczepionych. Robi się to dlatego aby zapobiec rozprzestrzenianiu się pasożyta filoksera winiec, który na drobnym, wulkanicznym piasku samoistnie nie może się przenosić. Nieszczepiona winorośl jest w stanie lepiej syntetyzować to, co pochodzi prosto z ziemi. Daje zatem prawdziwsze wina bez filtra, którym są zwykle amerykańskie korzenie innych winorośli. Sadzonki te osiągają czasami wiek ponad sto lat i nadal owocują dając nieliczne, ale za bardzo skondensowane owoce.

 

Mając to wszystko na uwadze, zdajemy sobie sprawę, że uprawa winorośli na Etnie nie jest ani ekonomiczna, ani też nie daje łatwych zarobków. Ci, którzy upierają się przy tym żeby je uprawiać, robią to przede wszystkim z pasji i z miłości, którą czują do tej czarnej krainy. Są jak odkrywcy przeszłości, idący odważnie w nieznaną im przyszłość.  Mimo to trwają. Łączą się ze sobą, pomagają sobie nawzajem, dążą do gospodarczego rozwoju tego regionu podnosząc jego rangę i rozpowszechniając na świecie wiedzę o nim.

 

Denominacja Etna DOC obejmuje około 700 ha. Skupia 120 producentów a  80% winnic ma powierzchnię mniejszą niż 2 ha. Sama, osobiście polecam Wam wina producenta Girolamo Russo.

 

Girolamo Russo Feudo di Mezzo

 

Uwielbiam je, ponieważ zawierają w sobie wszystko to czym jest Sycylia. Jaskrawa czerwień tych win odbija światło, podobnie do tego jak robią to krystalicznie czyste wody morskie wokół Isola Bella. Ich aromat jest hojny jak dusza i maniery Sycylijczyków. W kieliszku Feudo di Mezzo wyczuwalny jest aromat ziół dzięki którym możemy myślami przenieść się nad brzegi wyspy Favignana, gdzie tymianek i rozmaryn rosną dziko wśród ostrych skał. A ich lekko słonawy posmak przywodzi na myśl mokrą od morskiej wody skórę. To wino jest zrodzone na morzu z winorośli, która kocha silne słońce Sycylii i żyzną ziemię Etny. Jest tym, które doskonale interpretuje i przedstawia w kieliszku swoją ojczyznę. Kieliszek wina Feudo di Mezzo – Girolamo Russo może w ciągu sekundy przenieść nas na sycylijskie plaże – do intensywnych kolorów wokół nich śródziemnomorskich zapachów.